Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR"
Przejdź na stronę główną WWW.RADAR.JGORA.PL
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  AlbumAlbum   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

SZKOLENIE W PODODDZIALE

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tadeusz kadow



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 104
Skąd: wrocław

PostWysłany: 15 Lis 2009 13:15 pm    Temat postu: SZKOLENIE W PODODDZIALE Odpowiedz z cytatem

Kompania radiotechniczna w procesie szkolenia występowała ja samodzielna jednostka je organizująca.
Jednak wytyczne,plany szkoleniowe,przedmioty ,limity godzin oraz potrzebne zaopatrzenia dla szkolenia otrzymywała ze sztabu batalionu.
Organizacyjne szkolenie podzielone było na dwa okresy szkoleniowe:

- zimowy
- letni

Okresy te miały mieć związek z wcieleniami poborowych do wojska,przejściem przez nich szkolenia specjalistycznego i przybyciem do kompanii radiotechnicznej.
Miały mieć związek!
Tak miało być - życie jak zwykle szło swoimi torami.
W kompanii rok szkolenia rozpoczynał się w pierwszych dniach stycznia danego roku i trwał do grudnia.
W połowie kwietnia następowała dwu tygodniowa przerwa w szkoleniu.Przerwa ta przeznaczona była na zwolnienie do rezerwy części żołnierzy oraz przyjęcie żołnierzy specjalistów z ośrodków szkoleniowych.
Ten okres nazywał się właśnie "zimowy".
Od maja trwało dalsze szkolenie, zwane "letnim" ale już z nowymi żołnierzami,którzy w tej pierwszej części szkolenia "zimowego"nie uczestniczyli.
Taka sytuacja powtarzała się w miesiącu wrześniu.
Na początku następnego miesiąca przybywali nowi żołnierze a w połowie zwalniani byli rezerwiści.Przybyli z ośrodków od pażdziernika uczestniczyli w szkoleniu zwanym "zimowym"które rdzenni żołnierze już kończyli.
Ten skołowany system trwał "do końca świata i jeden dzień dłużej"jak współcześnie mawia założyciel WOŚP Jerzy Owsiak.
W kompanii radiotechnicznej każdy żołnierz rozpoczynał szkolenie trzy razy a kończył tylko jeden pełen cykl szkolenia raz i tak szkoleni byli tylko wcielani do wojska wiosną każdego roku.

Od kwietnia do września szkolili się w ośrodkach szkoleniowych,na jesieni przybywali do kompanii, dołączali do szkolenia,w styczniu rozpoczynali szkolenie a w grudniu kończyli.Od września do grudnia jak żartobliwie mawialiśmy "utrwalali" zdobytą w ośrodkach wiedzę.
Wcielenia jesień szkolenie rozpoczynali trzy razy ale za to nigdy nie kończyli.We wrześniu przychodzili z ośrodków "utrwalali"wiedzę z naszymi w styczniu uroczyście rozpoczynali nowy rok szkoleniowy a w pażdzierniku nie kończąc szkolenia zwalniani byli do cywila.

Osobnym problemem była sama organizacja grup szkoleniowych.
Kompania radiotechniczna w świetle dokumentacji szkoleniowej mogła przedstawiać sobą wysokospecjalistyczny ośrodek szkoleniowy żołnierzy służby zasadniczej.
Szkoda,że większość tej dokumentacji tworzona była przez nas na "pokaz".
W kompanii zgodnie z wytycznymi szkoleniowymi należało zorganizować następujące grupy szkoleniowe:

- grupa szkolenia politycznego
- musztry
- szkolenia strzeleckiego
- regulaminów
- inżynieryjno-saperskiego
- szkolenia fizycznego
- taktyki ogólno-wojskowej
- taktyki OPK OK
- szkolenie sanitarne

to były grupy łącznie dla wszystkich żołnierzy służby zasadniczej.
Organizowano jeszcze grupy szkolenia specjalistycznego;

- operatorzy stacji radiolokacyjnej 'duża"
- operatorzy stacji radiolokacyjnej "mała"
- operatorzy systemu Dunajec
- kierowcy - elektromechanicy "duża"
- kierowcy - elektromechanicy "mała"
- radiotelegrafiści radiostacji KF
- radiotelegrafiści radiostacji UKF
- kierowcy - elektromechanicy radiostacji KF
- kierowcy - elektromechanicy radiostacji UKF
- planszeciści
- obserwatorzy wzrokowi
- strzelcy WKM
- telefoniści
- kierowcy,jako obsługa wozów gospodarczych
- kucharze

W kompanii radiotechnicznej należało zorganizować w zależności od wyposażenia kompanii w sprzęt 25 grup szkoleniowych.
Zorganizować a to znaczyło na kierownika grupy wyznaczyć specjalistę żołnierza zawodowego.
Grup szkoleniowych było więcej niż żołnierzy zawodowych.
Na rozpoczęcie roku szkoleniowego każdy żołnierz otrzymywał dwa zeszyty do notatek.Do każdych zajęć należało napisać konspekt na ich przeprowadzenie.
Na każdy tydzień należało napisać plan szkolenia - żołnierzy służby zasadniczej" a na miesiąc - plan szkolenia dla kadry.
Najgorsze w tym wszystkim było to,że pisząc te plany już w chwili ich pisania wiadomo było,że z realizacji ich będą "NICI".
Pisząc, wspominam ze stanowiska dowódcy stacji radiolokacyjnej.W przyszłości jednak będę "zastępcą do spraw liniowych",będę służył w sztabie brygady i będę osobą nie jedyną zresztą która tą "fikcję szkoleniową"zna od podszewki.
Znałem,przedstawiałem komu należało,interweniowałem a jednak NIC nie zdziałałem.
Trwało to i trwało.
Pod koniec lat 70 niektóre grupy szkoleniowe mogły się szkolić metodą samokształcenia ale i na te zajęcia szkolący się musiał napisać konspekt.
Sam dla siebie!
W tym całym absurdzie szkoleniowym było nielogiczne to,że do kompanii przychodzili już wysoko przeszkoleni żołnierze z ośrodków szkoleniowych.
Do obsługi stacji radiolokacyjnych ze Szkoły Młodszych Specjalistów WRT w Jeleniej a następnie z Chorzowa.
Do obsługi radiostacji z takiej samej szkoły z Nowego Dworu.
Kierowcy samochodów specjalnych i elektromechanicy z ośrodka w Grudziądzu.Z tego ośrodka przychodzili też kucharze.
Dowódcy drużyn WKM z ośrodka w Koszalinie.
Wszyscy ONI po sześciu miesiącach szkolenia.
Sprawiało to,że te formy szkolenia traktowaliśmy "jak piąte koło u woza".
Nie bez znaczenia było i to,że w wielu przypadkach "grupę szkoleniową"stanowiła jedna osoba - np elektromechanik radiostacji,celowniczy WKM itp.
Realizowanie w kompanii szeregu ponad planowych zadań w tym zadań "systemem gospodarczym"wymagała angażowania do ich wykonania siły fizycznej żołnierzy a więc zerwania "szkolenia".
Tak praktycznie szkolenie polegało o "dbałość"by zajęcia odnotowane zostały w dziennikach lekcyjnych i na stosowne ich tematy były konspekty.
Sam na to "stanowisko"jako osobę "odpowiedzialną" wyznaczyłem ppor.Romualda Kurka.Sprawował się dzielnie.Nigdy w czasie kontroli szkolenia nie brakowało nam konspektów.

Jedną bardzo potrzebną formą szkolenia jaką w kompanii intensywnie realizowaliśmy bylo szkolenie z doskonalenia umiejętności obsługi sprzętu bojowego i prowadzeniu pracy bojowej.
Celem tego szkoleniem było zdobywanie przez cały personel obsługujący dany sprzęt specjalności wojskowej.
Praktycznie każdy żołnierz służby zasadniczej w czasie jej trwania mógł zdobyć,spełniając odpowiednie kryteria drugą klasę "specjalisty wojskowego".
Zdobywając klasę oprócz stosownej wyróżniającej żołnierza odznaki żołnierz otrzymywał dodatkowo dwa dni urlopu za trzecią klasę i pięć dni za drugą klasę.
W połowie lat 60 również dla żołnierzy zawodowych wprowadzono możliwość zdobywania klas.
Wprowadzono również oprócz odznak wyróżniających gratyfikację finansową dla podoficerów zawodowych i chorążych.Za drugą klasę 5ozł jako dodatek do uposażenia miesięcznie,za pierwszą 150 a mistrzowską 500 zł.
Wygórowane jednak warunki zdobywania klas jakie stworzono dla żołnierzy zawodowych czyniło z ich posiadaczy naprawdę specjalistów wysokiej klasy.
Znany jest mi jeden przypadek zdobycia klasy mistrzowskiej przez chorążego i był nim chor.sztab.Zbigniew Korniak.
Myślę,że w latach 80 w każdej brygadzie radiotechnicznej były to naprawdę pojedyńcze osoby.

Następną formą szkolenia którą realizowaliśmy z pełnym zaangażowaniem były zajęcia - Taktyka Obrony Powietrznej ujęta w ramach DNIA GOTOWOŚCI BOJOWEJ.
Pierwotnie w każdy piątek tygodnia a w połowie lat 60 zmieniono na każdy poniedziałek tygodnia przeznaczony był na realizację tego szkolenia.
W szkoleniu zawsze brały udział wszystkie siły i środki kompanii.
Cały ten system szkolenia podzielony był na 12 zadań w cyklu roku.
W pierwszy tydzień kompania opracowywała zadania dla siebie.W drugi kompania realizowała zadania we współpracy z batalionem od połowy lat 60 z pułkiem.W trzeci tydzień kompania -batalion realizował zadania we współpracy z korpusem w czwartym tygodniu wszystkie szczeble organizacyjne realizowały zadania we współpracy z CSD DWOPK.
Odpowiednio wcześnie poszczególne sztaby przesyłały do kompanii założenia taktyczno-operacyjne do przeprowadzenia stosownego zadania.
Założenia, do czasu rozpoczęcia szkolenia opatrzone klauzulą"Tajne"jako dokumenty operacyjne przechowywane były w tajnej kancelarii i otwierane na stosowny sygnał.
Przestrzeganie tej zasady kontrolowane było przez przedstawiciela sztabu organizującego szkolenie,zwanego "rozjemcą".
Rozjemca ten po zakończeniu danego zadania oceniał kompanię i sumy tych ocen oraz oceny z lotów kontrolnych stanowiły o rocznej ocenie jaką kampania mogła za całokształt otrzymać.
Żadna ocena uzyskana przez kompanię z innej działalności nie mogła być wyższa jak z działalności bojowej.
W połowie lat 70 na szczeblu wojska oraz wojsk OPK organizować zaczęto jako sprawdzian wyszkolenia zawody bojowe.Dowodząc w latach 74-79 23 kompanią radiotechniczną na szczeblu wojska w roku 1977 zajęliśmy drugie miejsce.Wyprzedził nas 31 dywizjon art.rak.

Inną równie efektywną formą szkolenia były kontrolne loty LM.
Zasadniczym celem tego szkolenia było sprawdzenie skutecznego działa systemu obrony powietrznej.
Loty organizowały sztaby korpusu i wojsk OPK.W roku szkoleniowym lotów kontrolnych było kilkanaście.
Z każdego lotu należało wykonać stosowną dokumentację "działalności bojowej".
W skład tej dokumentacji należało zawsze przedstawić'
- mapę na której odzwierciedlono trasy przelotu samolotu pozorującego działania nieprzyjaciela oraz przeciwdziałania "własnego lotnictwa i artylerii OPK".
- taktyczne uzasadnienie osiągniętych efektów bojowych kompanii
Przyznaję po latach te loty każdemu dowódcy nie dawały spokojnie spać!
Może nie same loty ale efekty bojowe jakie się osiągało w czasie ich trwania.
Sam parę razy z sąsiadami "korygowałem"dokumenty sprawozdawcze.Przyznaję to ze wstydem po latach.
W efekcie tych lotów oraz uzyskanych rezultatów można było sobie przysporzyć albo chwały albo - no właśnie czego ? - tego domyśli się tylko ten kto będąc dowódcą pododdziału w systemie obrony powietrznej kraju raz przeżył niepowodzenie dowodzonych przez niego sił w czasie lotu kontrolnego.
Ciągnęło się za człowiekiem i wypominane było przy każdej okazji.
Jeżeli nie skutkowało gorszymi konsekwencjami.


Żołnierze zawodowi w kompanii szkoleni byli na miejscu.Organizatorem tego szkolenia był dowódca kompanii.
Specjalistyczne szkolenia organizowane były były raz na sześć miesięcy w ramach zjazdów do sztabu batalionu.Te szkolenia związane jednak z koniecznością pokrywania kosztów przejazdu i uczestnictwa w szkoleniu przez organizatora często były odwoływane.

Na samym początku lat 60 w kompanii pełnili służbę oficerowie którzy nie posiadali średniego wykształcenia.
Ukazał się rozkaz MON,że wszyscy oficerowie do 1965 muszą takie wykształcenie zdobyć.
Dla oficerów naszych wojsk stworzono WOSO/Wojskowy Ośrodek Szkolenia Ogólnokształcącego/ w Oleśnicy.
Likwidacji uległy wówczas stanowiska "felczer"w kompanii.Za pięć następnych lat wprowadzono etat "podoficer sanitarny".



WSZYSCY WIEDZĄ GDZIE JEST "MRÓZ"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group