Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR"
Przejdź na stronę główną WWW.RADAR.JGORA.PL
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  AlbumAlbum   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

WRACAM DO KRAJU

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tadeusz kadow



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 105
Skąd: wrocław

PostWysłany: 06 Wrz 2010 17:02 pm    Temat postu: WRACAM DO KRAJU Odpowiedz z cytatem

28 miesięcy i parę bardzo długich dni spędziłem wypełniając swoją misję w Indonezji.
Pierwotnie mój kontrakt przewidywał tylko 24 miesiące.Z nieznanych mi oficjalnie powodów zakończenie misji przeciągało się z dnia na dzień.
A to z powodu niemożliwości jej zakończenia tzn.końca okresu na gwarancję sprzedanego sprzętu a drugi raz z możliwością "rozwinięcia"przez stronę polską kontraktu. W biurze radcy chodziły słuchy a właściwie plotki,że strona polska ma utworzyć w Bandungu wyższą oficerską szkołę radiotechniczną na wzór jeleniogórskiej.Co moim skromnym zdaniem nijak się miało do rzeczywistości jako,że Indonezyjska strona już od dłuższego czasu spoglądała na innego wojskowego sojusznika.
Z pozycji "szeregowego"wykonawcy państwowych zobowiązań nie dane mi było ustalić faktycznej przyczyny tego prawie półrocznego przedłużenia mojego pobytu.
Jednak kiedy pierwotny termin powrotu do kraju zbliżał się nostalgia za krajem potęgowała się niemiłosiernie.
To tam właśnie daleko, bardzo często nachodziła mnie myśl - co myśli i czuje w kraju żołnierz zasadniczej służby wojskowej kiedy ta służba zbliża się ku końcowi.
Nie jeden raz nachodziła mnie ochota wykonania z taśmy krawieckiej "metra" i codziennego odcinania centymetrowych mijanych dni.Chyba tylko trudność z nabyciem tego metra stanowiła zasadniczą trudność w realizacji tej chwilowej dla mnie mrzonki!
Fakt pozostanie faktem,że gdzieś od osiemnastego miesiąca codzienne dni "wlekły"mi się niemiłosiernie długo.A przecież na brak pracy nie mogłem narzekać.Intensywnie eksploatowany sprzęt bardzo często ulegał awarią.Wiele razy zaczynał dawać znać niedoskonały system klimatyzacji szczególnie podzespołu modulatora a i agregaty zasilania też chodziły na ostatnich godzinach resursu.Jak to dobrze się stało,że na początku swojej kariery wymusiłem na dostawcy sprzętu dokompletowanie po jeszcze jednym prądotwórczym zespole.Teraz mogłem sobie pozwolić na wyłączanie w celu wykonania koniecznych przeglądów w każdym komplecie sprzętu jednego agregatu.
Faktycznie po tym jedynym opisanym we wspomnieniach jak bym teraz powiedział "wzorcowym"tygodniu należnego mi urlopu na dalsze takie "leniuchowanie"już nie mogłem sobie pozwalać.A okresy kiedy miałem jeden,dwa dni do swojej dyspozycji należały do rzadkości.
Tak więc informacja którą przekazano mi z biura radcy o bliżej nieokreślonym terminie mojego powrotu radości mi nie przysporzyła.
Choć przyznaję, tam wtedy pomyślałem"gdybym ten metr z odcinanymi dniami wyszykował musiał bym go zniszczyć,gdyż nic mi nie dawał,nie przybliżał mnie do powrotu".
Ale psychicznie i fizycznie naprawdę byłem "pod kreską"!
Na nic się zdały częste monity do Dżakarty skąd płynęły tylko słowa "zachęty"jeszcze nie teraz,jeszcze trochę i jeszcze trochę!
Do badań psychologicznych chyba byłem wtedy dobrym medium ale już wtedy postanowiłem "nigdy nikomu, jeżeli będzie mi kiedyś to dane nie dam słowa którego nie będę mógł spełnić!"
Kiedy tylko miałem jakąś chwilę spokoju to zawsze jak w majaku układałem plany powrotu i plany powitania z wszystkimi w kraju.
Raptownie brakowało mi rodzinnej żywności a za przysłowiową kromkę naszego chleba oddałbym - co ? ... tak zawsze sobie wymyślałem i nie mogłem wymyślić właśnie CO BYM ODDAŁ!
Może zabrzmi to banalnie ale pod ten koniec "do kraju,do kraju" zdawało się wołać wszystko to co tutaj mnie najbliżej otaczało!
Z tą tęsknotą zasypiałem i z nią się budziłem.
Dlatego wiadomość jaką 15 września otrzymałem,że moja misja z dniem 30 kończy się wprowadziła mnie w prawdziwy stan euforii.
O jej zakończeniu wiedzieli moi indonezyjscy współpracownicy i na jej zakończenie obdarowany zostałem proporcem AURI oraz GARUDĄ.
Pamiątkową paletką.
W pensjonacie wypiliśmy lampkę wina.
DOSŁOWNIE.
Całe pożegnanie zakończyło się jednego dnia i prawie w jednej godzinie.
Do Dżakarty wracam na Dalej Palem do messy w której spędziłem dwa pierwsze dni po okresie kwarantanny.
Nic się nie zmieniło.
W biurze radcy otrzymuje zgodę na trzymiesięczny termin powrotu do kraju oraz możliwość samodzielnego ustalenia trasy powrotu.
Czuję niemożliwą do opisania w dniu dzisiejszym radość a tamtych tych najtrudniejszych których przecież było wcale nie mało oraz tych trudnych staram się nie pamiętać.W pamięci chcę zachować i zachowuję tylko te słoneczne,radosne i z nimi się właśnie dzielę!
Przeżyłem 28 miesięcy.
Wspaniałych dni i miesięcy.Jedne wcale nie podobne do drugich.Zmagałem się z losem i czasem.Pierwsze trzy,cztery miesiące jak człowiek głuchoniemy ze słabą znajomością i języka i warunków w których musiałem przebywać.Myślę jednak i wcale nie zamierzam się gloryfikować,że misję swoją wypełniłem godnie.Zdobywając uznanie i szacunek osób z którymi dane mi było ze strony indonezyjskiej współpracować.
Poznałem wspaniały kraj,ludzi i ICH kulturę.Język indonezyjski BAHASA poznany tam, pamiętam do dzisiaj i jestem przekonany w dostatecznym stopniu mógłbym się nim i dzisiaj posługiwać!
Wracam wspomnieniami do tego kraju i bardzo często zgłębiam o nim swoją wiedzę.
A na pytanie -co szczególnie utkwiło w mojej pamięci? Natychmiast odpowiadam WSPANIAŁE ZABYTKOWE ŚWIĄTYNIE BOROBUDUR I PRAMBANAN!
Zabytki stworzone przez tubylców w czasie kiedy o moim kraju historia jeszcze milczała.
Szczycę się tym,że na wierzchołek tej najstarszej budowli wszedłem osobiście co dokumentuję na zdjęciu w jednym otwartym dzwonie Buddy.
Przeżyłem święto kwiatów na prześlicznej wyspie Bali no i dane mi było być na Borneo gdzie co prawda z pewnej odległości podziwiałem gorylą rodzinę,bo przecież każdy jest ciekawy poznać swoich przodków!
Czy mam jakieś cechy im podobne mogą ocenić chyba moi najbliżsi!
Nigdy już wżyciu nie przeżyję takiej przygody!

W następnym POWRÓT TO WSPANIAŁA PRZYGODA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group