Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR"
Przejdź na stronę główną WWW.RADAR.JGORA.PL
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  AlbumAlbum   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

NIE WSZYSTKO IDZIE JAK PO MAŚLE

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tadeusz kadow



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 105
Skąd: wrocław

PostWysłany: 14 Mar 2012 16:18 pm    Temat postu: NIE WSZYSTKO IDZIE JAK PO MAŚLE Odpowiedz z cytatem

Jako oficer mam już "spory staż"służby wojskowej i nie wiele mniejszy w radiotechnicznej kompanii.
Zastępując często por.Kozika na tym stanowisku, wykonywane czynności ograniczałem najczęściej do załatwiania bieżących spraw.
Teraz jednak jako etatowy na każdą z nich muszę patrzeć inaczej.
Jednego jestem pewien - wszystkie zadania jakie zamierzałem przedstawić do wykonania muszą zawierać się w granicach realnych możliwości ich wykonania przez moich podwładnych.
Wiedziałem - jednak zdarzało się,że nie zawsze sam właściwie przewidziałem warunki i możliwy czas ich wykonania.
Różne były tego przyczyny ale najczęściej ogłaszana gotowość bojowe Nr 1.
Ogłoszenie jej zawsze powodowało konieczność wzmocnienia dyżurnych zmian bojowych a tym samym oderwania żołnierzy od aktualnie wykonywanych prac.
Były to jak można powiedzieć spowodowane działaniem "sił wyższych".
Ponosiły mnie jednak "nerwy"kiedy jako przyczynę uznać musiałem mniej obiektywne.
W pierwszym okresie do tych "mniej obiektywnych"zaliczałem delikatnie mówiąc,"mało aktywne" zaangażowanie zarówno żołnierzy zawodowych jak i służby zasadniczej.
Chcąc "zaktywizować"te postawy rozpocząłem od siebie.
I rozpocząłem od "wydłużenia"dnia mojej służby na czas od pobudki do capstrzyku.
Każdego dnia wielokrotnie przemierzałem trasę "koszary - górka" i odwrotnie aby "pańskim okiem"jak to dowcipkując ujęli podwładni ocenić stan postępujących robót.
O ile ja, na taką "aktywność" jeszcze mogłem sobie pozwolić to jednak musiałem się liczyć z potrzebami podległych mi żołnierzy.
W kompanii radiotechnicznej,jak my to ich dowódcy często sami między sobą określaliśmy "wszystkiego jest w nadmiarze" a szczególnie obietnic składanych przez przełożonych,papierkowej roboty i niekończących się zadań czekających kompanię do wykonania.
Powiedziałem to z nutą humoru ale to prawda.
W kompanii radiotechnicznej wszystkiego właśnie było brak.
Dosłownie wszystkiego!
I na tym tle WSZYSTKIEGO - przede wszystkim brakowało kadry!
W okresie który wspominam w mojej kompani braki kadrowe oficerów przekraczały 50% a podoficerów zawodowych ponad 80 %.
Etatów chorążych jeszcze nie było.
Praktycznie cały więc "nadzór "nad realizacją postawionych przeze mnie zadań na mojej osobie spoczywał!
Do "moich"obowiązków należało również odpowiednio materiałowo techniczne zabezpieczenie tego wszystkiego.Na żadną szybką pomoc ze strony służb sztabu liczyć nie mogłem,chodź wszyscy szefowie uchylili by mi nieba.ONI sami byli na garnuszku zaopatrzenia innych garnizonów.
A zaopatrzenie zawsze działało na rzecz sztabu od którego było zależne.
Tak więc musiałem o sobie przywrócić pamięć znajomym z Kostkowa,Chynowa i Gniewina.
Zapewniam, bez ich pomocy wiele z tych zadań a może i znacząca ich ilość nie była by możliwa do wykonania.
Wspominam ICH całkowitą bezinteresowność.
To Pan Henryk Ossowski,Dyrektor Kombinatu PGR Chynowo dziesiątki razy użyczał bezpłatnie środki ciągu,dźwig,Pan Zenon Pokorski,kierownik warsztatu POM w Kostkowie przez szereg miesięcy użyczył spawarek elektrycznych i acetylenowych,w warsztacie wiele razy naprawialiśmy bezpłatnie nasz "wiekowy" Ursus C 25,Pan Andrzej Wendte,dyrektor POM w Wejherowie przeprowadził kapitalny remont naszego ciągnika i w "prezencie dodał"przyczepę 2 tonową o którą następnie a właściwie o ojej własność dla kompanii musiałem stoczyć "bój"z kpt.Henrykiem Sienkiewiczem,Szefem Służby Samochodowej pułku,Pan Jan Owczarek,przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej w Gniewinie,na którego wniosek prezydium GRN udzieliło nam prawa do bezpłatnego korzystania z budynku nieczynnej szkoły w Nadolu o czym jeszcze wspomnę.
Tak wtedy bardzo popularne hasło WOJSKO Z LUDEM A LUD Z WOJSKIEM na przykładzie mojej kompanii było tego oczywistym dowodem.
Prawie dwa lata trwa nasza,wszystkich żołnierzy kompanii walka o NOWE JEJ OBLICZE.
Przyszedł czas,że prawie wszyscy podlegli mi żołnierze nie żałowali swojego wysiłku a jak trzeba było poświęcali i swój wolny czas dla zaspokojenia JEJ kompanii potrzeb.
Czy wszyscy?
Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na takie pytanie ale byłem PEWIEN,że NA WSZYSTKICH gdyby zaistniały SZCZEGÓLNE przypadki mogłem liczyć.
A ZAISTNIEJĄ, teraz kiedy piszę wiem o tym ale w tamtych dniach jeszcze nie wiedziałem,że zaistnieją a JUŻ BYŁEM PEWIEN!
Często na tygodniowej odprawie wypowiadali słowa o "mojej załodze,czy mojej drużynie"i nie mówili to tylko przełożeni tych elementów ale szeregowi!
W korpusie oficerskim wyrośli młodzi, bardzo utalentowani i oddani NASZEJ KOMPANII oficerowie;ppor.Ryszard Skorzybut,Antoni Kraszewski,Zenon Patora,który zastąpi mnie na stanowisku.
Korpus podoficerów zawodowych zasilili wzorowi żołnierze służby zasadniczej wywodzący się z NASZEJ KOMPANII:kpr.ndt.Antoni Wica,Józef Wójcik,Wojnowski /imiona nie pamiętam/,Zygmunt Aryndalski, Knophe/imiona nie pamiętam/ i Adam Kalkowski.
Szkoda ale por.Z.K i ppor.W.R w trybie dyscyplinarnym oraz plut.M.N musieli się z NASZĄ KOMPANIĄ rozstać!

Były to jedyne w mojej służbie przypadki gdzie wnioskowałem do przełożonych o taki wymiar kary dyscyplinarnej!
Wówczas jednak i teraz jestem przekonany,że postąpiłem właściwie.


W NASTĘPNYM - DOWÓDCA TO OFICER KTÓRY ODDALA SIĘ OD TELEFONU NA DŁUGOŚĆ TELEFONICZNEGO KABLA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group